Góry Polski – 28 pasm w jednej książce
Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Okładka książki „Góry Polski” – kliknij aby obejrzeć powiększenie

28 pasm

Wstęp

Skąd się wziął pomysł?

Kto napisał i zrobił zdjęcia?

Kto był recenzentem?

Jak powstała książka?

Gdzie ją można dostać?

Dla dociekliwych

Kontakt z autorem

Inne publikacje autora

Napisali o książce

 

Wybrane strony w formacie PDF

 

Český

English version

Francais

Pуccкий

Yкpaінcкі

 

 

Adres do korespondencji
i zamówienia:
*

 

PKS Bytom
PKS Tarnowskie Góry

 

Sudety nr 9 (78), wrzesień 2007 r.

Nowoleska Kopa - niebezpieczny punkt widokowy

Przy szosie z Witostowic do Dobroszowa znajduje się jedno z ciekawszych wzniesień Wzgórz Strzelińskich. To Nowoleska Kopa (383 m), która na mapach oznaczana jest jako punkt widokowy. Nie każdy jednak ma odwagę podziwiać panoramę, jaka się stąd rozciąga...
Nie najłatwiej tu dotrzeć. Najbliższa czynna stacja kolejowa PKP znajduje się w Henrykowie, na linii z Wrocławia do Kamieńca Ząbkowickiego. Wąską drogą ze stacji jest tu nieco ponad 5 km. Asfalt pozostawia wiele do życzenia, podróżny musi cierpliwie znosić wyboje i dziury. Ruch autobusów PKS jest iluzoryczny, więc kto nie dysponuje samochodem, lepiej niech zabierze do pociągu własny rower.
Na szczyt Nowoleskiej Kopy wyznakowano szlaki turystyczne z trzech stron. Jeden z nich – zielony – zaczyna się właśnie na szczycie i prowadzi w kierunku Kuropatnik. Drugi, niebieski, wiedzie z Henrykowa do Białego Kościoła. Najwygodniej chyba dotrzeć niebieskim od strony szosy z Witostowic, gdzie turyści mogą na leśnym skrzyżowaniu asfaltowej drogi z leśnymi traktami pozostawić samochód. Niebieski szlak prowadzi tutaj troszkę bardziej stromym zboczem przez dorodny las bukowy. Droga na szczyt nie powinna zająć więcej niż kwadrans.
A kiedy turysta tam już dotrze, zamiast spodziewanej wolnej przestrzeni napotyka wąską polanę otoczoną bardzo wysokimi drzewami. Ustawiono tam drewnianą wieżę widokową. Kształtem przypomina szkielet ostrosłupu o podstawie trójkąta nierównobocznego. Osadzono ją na betonowej trójkątnej podmurówce. Wieża widokowa przypomina swą sylwetką wieże triangulacyjne z XX w. Jest wysoka, strzelista i ma stosunkowo wąską podstawę. Posiada pięć platform widokowych, jednak tylko z tej położonej na samej górze można cokolwiek dostrzec ponad wierzchołkami drzew. Wchodzi się po stromo nachylonych drabinach zabezpieczonych metalowymi obręczami, podobnie jak to jest na przykład na kominach fabrycznych. Platformy mają drewniane poręcze. Jednak spore przestrzenie między nimi a płaszczyzną podłogi sprawiają, że człowiek nie czuje się tam bezpiecznie. Na drugiej platformie brakuje poręczy między jedną a drugą drabiną – i tam już po prostu można spaść do środka wieży. W takiej sytuacji trudno się dziwić, że nie wszyscy wędrowcy decydują się wejść na szczyt wieży.
Mimo lokalizacji z dala od głównych szlaków, zaglądają tutaj turyści. W ostatnią sierpniową niedzielę w ciągu tylko godziny udało mi się w obrębie Nowoleskiej Kopy spotkać starsze małżeństwo, troje rowerzystów w wieku szkolnym oraz trzy piechurki. Tylko dwóch spośród napotkanych turystów zdecydowało się wejść na szczyt wieży widokowej.
Tym, którzy nie mieli odwagi tego zrobić, na pocieszenie pozostaje fakt, że pobliskie wioski – Romanów i Dobroszów, położone są na wzniesieniach, skąd roztaczają się widoki w kierunku Górnego Śląska. Sam szczyt Nowolesnej Kopy oferuje prócz wieży także inną ciekawostkę. Dosłownie kilka metrów od drewnianego kolosa znajduje się zarośnięte nieczynne wyrobisko kamieniołomu, z ładnymi ściankami skalnymi wysokości paru metrów. Ładny las bukowy na południowym zboczu góry również daje ładne wrażenia estetyczne. Tak więc – mimo wszystko – wizyta na Nowoleskiej Kopie może dać coś więcej niż tylko strach i rozczarowanie.


Powrót do spisu publikacji Tomasza Rzeczyckiego.